Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X

"Marzyć znaczy tworzyć..." czyli 40 lat Teatru Powszechnego :)

31.08.2017
Trudno w to może uwierzyć, ale jesteśmy niczym Stefan Karwowski. Ani się obejrzeliśmy, a już "czterdzieści lat minęło".

Choć akt utworzenia Przedsiębiorstwa Państwowego pod nazwą "Radomski Teatr Powszechny" podpisano w ostatnich dniach 1976 r., to kolejne miesiące 1977 roku były faktycznym początkiem istnienia placówki.

(...) Dokładnie w prima aprilis 1977 r. pierwszym zastępcą dyrektora radomskiej sceny został Mirosław Kustra. Nominacja wręczona przez wojewodę Romana Maćkowskiego na pierwszy rzut oka mogła wydawać się nieco dziwna, jako że Kustra dyrektorował instytucji bez własnego budynku (remont docelowej siedziby teatru był w toku) i był zastępcą dyrektora, którego... nie było.
Zadanie, jakie przed nim postawiono („do spraw organizowania teatru w Radomiu"), było jednak poważne i wymagające.

Dyrektor Kustra, całkowity nowicjusz w sprawach teatralnych, z wykształcenia nauczyciel matematyki i muzyki, człowiek z wieloletnim doświadczeniem w pracy administracyjnej, okazał się naprawdę trafnym wyborem. W ciągu kilku miesięcy zorganizował teatr dosłownie od podstaw - zwerbował podobnych sobie „zapaleńców", z którymi zaczął tworzyć zaplecze młodziutkiej instytucji i uruchomił prężnie działającą scenę impresaryjną, dzięki której radomscy widzowie mieli okazję oglądać najciekawsze spektakle warszawskie, łódzkie, lubelskie, kieleckie. Chociaż regularnie grano w Radomiu gościnnie trzy - cztery przedstawienia tygodniowo, takie rozwiązanie nie było satysfakcjonujące. Marzeniem i najbliższym ważnym celem pozostawała własna produkcja. Kustra wybrał się więc do Warszawy, gdzie zwizytował dyrektorów kilku stołecznych teatrów z prośbą o użyczenie aktorów. W ten sposób udało mu się zebrać całkiem niezły zespół. Pracowano w iście spartańskich warunkach. Jako że "Powszechny" nie dysponował wówczas żadnym zapleczem technicznym, próby odbywały się w stolicy.
Wreszcie 29 grudnia 1977 roku wystawiono w Radomiu pierwsze samodzielnie zrealizowane przedstawienie - "Zemstę" Aleksandra Fredry w reżyserii Aleksandra Berlina. (...) Przedstawienie dodało wiary, że teatr naprawdę może w Radomiu zaistnieć, a wszystkim malkontentom na dobre zamknęło usta.

 

Z początkiem 1978 roku do Radomia przyjechał z Płocka Zygmunt Wojdan - aktor, reżyser, autor sztuk. W momencie przeprowadzki Wojdan miał 58 lat. Był człowiekiem i artystą o ukształtowanych gustach, pozycji i poglądach na sztukę. Miał nie tylko gruntowne wykształcenie, ale także spory dorobek twórczy i niemałe kontakty. Wszystko to dobrze wróżyło raczkującej scenie...
W marcu 1978 roku Zygmunt Wojdan został pierwszym dyrektorem i kierownikiem artystycznym Teatru Powszechnego. Rozpoczął budowę solidnego zespołu aktorskiego, a publiczności zaproponował repertuar starający się zaspokajać różnorodne gusta. Po latach w rozmowie z Wojciechem Ozimkiem, opublikowanej na łamach „Dziennika Radomskiego", tak wspominał pierwsze momenty pracy w Radomiu:

 

"Zastałem tu kiełkujące ziarno, zalążek przyszłej samodzielnej sceny - impresariat. Na szczęście ludzie, którzy ten zalążek tworzyli, mieli świadomość tymczasowości, wiedzieli, że to tylko początek, baza dla tworzenia prawdziwie samodzielnego teatru, który ma swój cel i uczy się wspólnie myśleć. Decyzja o przyjeździe do Radomia była dla mnie bardzo trudna i ryzykowna. (...) Do jej podjęcia nakłoniło mnie ministerstwo i ówczesny szef wydziału kultury Urzędu Wojewódzkiego w Radomiu Stefan Młodawski. Zadanie zrobienia czegoś, co wydawało się nierealne - prowokowało. Nie było zespołu ani technicznego, ani administracyjnego. Należało przysposobić salę w urzędzie, przygotować scenę, oświetlenie itd. A przede wszystkim zatrudnić aktorów - szukałem ich po całej Polsce. Przypomniałem młodym kolegom z Bydgoszczy, Olsztyna czy Płocka, że byłem ich szefem i potrafię dotrzymać słowa".

Wiele lat później, z okazji jubileuszu Powszechnego, Wojdan z rozbrajającą szczerością przyznał w rozmowie: „Aktorów »kupiłem« - w najlepszym znaczeniu tego słowa - szansą pionierstwa, repertuarem i chyba... sobą. To był dobry początek".

/Fragment jubileuszowej publikacji - A. Kulpa "Marzyć znaczy tworzyć... Teatr Powszechny im. J. Kochanowskiego w Radomiu"/



Już 14 października premierą "Człowieka z La Manchy" w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego świętować będziemy jubileusz 40-lecia naszej sceny. Czy wyobrażacie sobie na tę okazję lepszy tytuł? Historia walczącego z wiatrakami Błędnego Rycerza, Don Kichota z La Manchy to nie tylko jeden z najpiękniejszych tekstów w dziejach światowej literatury. To także głęboka i mądra opowieść o potędze wyobraźni i o prawie do wolności, o teatrze i życiu, a także o... tym, że warto marzyć. Krótka, ale bogata historia radomskiego teatru jest tego najlepszym przykładem.


Bądźcie z nami! Serdecznie zapraszamy!